Tradycyjne pesto – z piniowych orzechów, oliwy i bazylii – od wielu lat dostępne jest w naszych sklepach. Warto jednak pokusić się o wykonanie podobnego sosu ze składników klasycznych dla kuchni polskiej – a nie śródziemnomorskiej.
Do tego będziemy potrzebowali:
- spory pęczek natki pietruszki
- pół szklanki prażonych migdałów i pestek dyni (albo jednego z nich)
- 5 łyżek oliwy
- 50 g. startego parmezanu
- łyżka octu balsamicznego
- łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
- przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku
- łyżeczka pieprzu ziołowego
Wszystkie składniki umieszczamy w wysokim naczyniu i za pomocą blendera ucieramy na w miarę gładki sos. Z podanych składników nie wyjdzie go dużo, jednak jego smak jest na tyle wyrazisty i charakterystyczny, że wystarczy go mała ilość by potrawa zyskała niepowtarzalnego charakteru. Sos podajemy z ugotowanym ardente makaronem typu wstążki. Makaronu nie hartujemy, a do sosu dodajemy łyżkę wody, w której gotował się makaron. Dzięki temu sos będzie „oblepiał” makaron, a nie spływał po nim. Podajemy od razu po przygotowaniu – póki makaron jest jeszcze ciepły. Na koniec warto posypać danie dodatkową porcją parmezanu. Smacznego!
Tradycyjne pesto – z piniowych orzechów, oliwy i bazylii – od wielu lat dostępne jest w naszych sklepach. Warto jednak pokusić się o wykonanie podobnego sosu ze składników klasycznych dla kuchni polskiej – a nie śródziemnomorskiej. Do tego będziemy potrzebowali:
- spory pęczek natki pietruszki
- pół szklanki prażonych migdałów i pestek dyni (albo jednego z nich)
- 5 łyżek oliwy
- 50 g. startego parmezanu
- łyżka octu balsamicznego
- łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
- przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku- łyżeczka pieprzu ziołowego
Wszystkie składniki umieszczamy w wysokim naczyniu i za pomocą blendera ucieramy na w miarę gładki sos. Z podanych składników nie wyjdzie go dużo, jednak jego smak jest na tyle wyrazisty i charakterystyczny, że wystarczy go mała ilość by potrawa zyskała niepowtarzalnego charakteru. Sos podajemy z ugotowanym ardente makaronem typu wstążki. Makaronu nie hartujemy, a do sosu dodajemy łyżkę wody, w której gotował się makaron. Dzięki temu sos będzie „oblepiał” makaron, a nie spływał po nim. Podajemy od razu po przygotowaniu – póki makaron jest jeszcze ciepły. Na koniec warto posypać danie dodatkową porcją parmezanu. Smacznego!

Artykuł nie był jeszcze komentowany »
Możesz być pierwszym który skomentuje.